Aktualności

Europarlament na podlaskim grzbiecie

09.04.2009 • źródło: Gazeta Wyborcza - Białystok

Szanse na to, że nasze województwo będzie miało swojego przedstawiciela w Brukseli, są znikome. Dwa najsilniejsze w Polsce ugrupowania chętnie jednak sięgną po podlaski elektorat. Zwłaszcza umieszczenie na drugim miejscu listy PiS popularnego w regionie Krzysztofa Jurgiela zapewni temu ugrupowaniu wiele głosów. Sam Jurgiel na tym raczej nie skorzysta.

Teoretycznie w okręgu wyborczym numer 3, złożonym z województw podlaskiego i warmińsko-mazurskiego zdobyć można nawet pięć mandatów. Skomplikowana ordynacja wyborów do europarlamentu uzależnia bowiem liczbę mandatów w danym okręgu od frekwencji. W 2004 roku starczyło jej raptem na dwa mandaty i nawet najwięksi optymiści nie liczą tym razem na lepszy wynik.

Platforma Obywatelska zapowiada walkę o oba z nich. Podobnie PiS. Trudno się dziwić takim deklaracjom, zwłaszcza w Podlaskiem. Oba ugrupowania na liderów list wybrały polityków nie tylko spoza Podlaskiego, ale w ogóle spoza okręgu. Zarówno Krzysztof Lisek, jak i Jacek Kurski na co dzień mieszkają bowiem w Gdańsku. Reprezentanci naszego województwa znaleźli się w obu partiach dopiero na drugich miejscach. Przyznanie się przez polityków obu ugrupowań do walki o zaledwie jeden mandat oznaczałoby przyznanie się do rezygnacji z podlaskich wyborców.

W praktyce przy niskiej frekwencji ugrupowanie, które chciałoby sięgnąć po dwa mandaty, musiałoby zdobyć ponad 60 proc. głosów. To mało prawdopodobne.

Nie oznacza to, że politycy zapomnieli całkiem o Podlaskiem. Reprezentanci tego województwa, chociaż do Brukseli raczej nie pojadą, mogą się w znaczący sposób przyczynić do dobrych wyników liderów własnych list. Oddane na nich głosy bowiem wzmacniać będą wynik całej listy. W tym kontekście wybór Krzysztofa Jurgiela, ministra rolnictwa w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, na drugie miejsce listy PiS wydaje się szczególnie trafiony. Jurgiel, znany i lubiany przede wszystkim na podlaskiej wsi, w każdych wyborach zdobywa po kilkadziesiąt tysięcy głosów, ustępując w Podlaskiem popularnością wyłącznie Włodzimierzowi Cimoszewiczowi. Mało medialny, mówiący usypiającym głosem Jurgiel znany jest z ogromnej liczby składanych interpelacji poselskich i z tego, że podczas swoich dyżurów przyjmie każdego i zajmie się każdą sprawą. I nawet jeśli w efekcie nic nie załatwi, to wyborcy czują, że przynajmniej starał się ich reprezentować, zadając sobie trud napisania do tego czy innego ministra. Jurgiel jest również blisko związany z elektoratem konserwatywnym, ma też dobre kontakty z Radiem Maryja. Chociaż dotychczas wieś nie głosowała raczej w wyborach do PE, nie bardzo rozumiejąc ich sens, to akurat elektorat Jurgiela należy do bardzo zdyscyplinowanych.

Sam zainteresowany na pytanie o własne szanse w czerwcowym głosowaniu mówi:

„To wszystko zależy od frekwencji. Podczas kampanii będę przekonywał do siebie każdego”.

Gdyby został wybrany, w Brukseli chciałby się zająć funduszami strukturalnymi, polityką regionalną Wspólnoty i jej polityką rolną.

„Czyli tym wszystkim, co jest mocno związane z problemami naszego województwa” - podsumowuje poseł Krzysztof Jurgiel.